Demotywatory

Tweet



Ubezpieczenia Olsztyn | MTU Olsztyn | Ubezpieczenia





Kto odpowiada za zalanie mieszkania? Rozstrzygnie Sąd Najwyższy...

Kodeks cywilny nieprecyzyjnie określa podstawę odpowiedzialności za zalanie sąsiadów. Dla poszkodowanych w praktyce oznacza to trudności z uzyskaniem odszkodowania. Problem ten został dostrzeżony przez rzecznika ubezpieczonych. 5 lipca 2012 r. skierował on do Sądu Najwyższego wniosek o wydanie uchwały rozstrzygającej, czy do przypadków zalania mieszkania z lokalu znajdującego się na wyższym piętrze ma zastosowanie art. 433 k.c., zgodnie z którym za szkodę wyrządzoną wyrzuceniem, wylaniem lub spadnięciem przedmiotu z pomieszczenia jest odpowiedzialny ten, kto pomieszczenie zajmuje. Rozbieżności w orzecznictwie sądów dotyczące podstawy odpowiedzialności za zalanie przekładają się na niejednolitą praktykę w postępowaniach likwidacyjnych i regresowych prowadzonych przez zakłady ubezpieczeń. Ubezpieczyciele często odmawiają poszkodowanym wypłaty odszkodowania, powołując się na wynikającą z art. 415 kodeksu cywilnego zasadę winy, która wymaga udowodnienia zaniedbań ze strony zajmującego lokal, z którego nastąpiło zalanie. Zasadą ryzyka posługują się natomiast, gdy wysuwają roszczenie regresowe wobec lokatora, któremu nie można przypisać winy za awarię. Zasada ryzyka przewidziana w art. 433 k.c. oznacza, że lokator pomieszczenia wyżej położonego może się uwolnić od odpowiedzialności jedynie wtedy, gdy szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi on odpowiedzialności i której działaniu nie mógł zapobiec. W przeciwnym wypadku nawet jeśli uważa, że nie mógł powstrzymać awarii, zobowiązany będzie do naprawienia szkody. Wątpliwości interpretacyjne powstałe wokół art. 433 k.c. dotyczą tego, czy sformułowanie "wylanie" dotyczy jedynie wydostania się cieczy poza budynek, czy obejmuje również przypadki przelania się cieczy między kondygnacjami. - Wydaje się, że art. 433 k.c. jest wprost idealnie skrojony do przypadków przelania się wody - podkreśla profesor Paweł Księżak z Katedry Prawa Cywilnego Uniwersytetu Łódzkiego. - Przepis ten praktycznie nie ma obecnie innego zastosowania, a za jego użyciem przemawiają przede wszystkim względy praktyczne: poszkodowany z reguły nie ma żadnych narzędzi, by udowodnić winę sprawcy, może nawet nie wiedzieć, kto nim jest - dodaje prawnik. W przypadku odrzucenia zasady ryzyka zastosowanie miałby bowiem przywoływany art. 415 k.c., co wiązałoby się z niekorzystnymi z punktu widzenia poszkodowanego konsekwencjami - wykazanie winy sprawcy przy wszelkiego rodzaju awariach instalacji bądź urządzeń takich jak pralka czy zmywarka może okazać się bardzo trudne.